Translate

czwartek, 28 marca 2013

Rozdział 1. część 1


- Trudno. Najwyżej przestanie i w końcu będzie święty spokój.
- Nie wolno ci tak mówić, nie wolno...
            Jego oczy wypełniają się łzami, by po chwili zostawić na policzkach mokre strugi. Niczym cięcia nożem, pozostawiają one w moim sercu głębokie blizny. Przez swoją głupotę sprawiam innym ból, krzywdzę bliskich. Tak łatwo mogę ich stracić, a mimo to nie potrafię uszanować tego co mam. Jestem potworem. Niewdzięczną istotą, pozostawiającą po sobie jedynie zgliszcza zranionych uczuć. Nie  mogę dłużej na to patrzeć. Uciekam, jak zwykle. Jestem tchórzem. Jestem słaba.
Słyszę głuchy dźwięk zatrzaskiwanych drzwi. Chcę się schować. Jestem mała, malutka, maleńka... Rozpadam się... Znikam.


            Wściekła biorę do ręki telefon. Wpisuję tak dobrze znany mi numer. Zmieniam zdanie. Kasuję go i odkładam. Głęboki wdech. Trzy, zdecydowanie zbyt szybkie uderzenia serca. Znów sięgam po telefon, wybieram ten sam numer, by za chwilę po raz kolejny go skasować.
Już pół godziny powtarzam tę czynność, z każdą chwilą coraz bardziej na siebie wściekła. Gdybym nie była taka samolubna. Gdybym potrafiła dzielić się sobą z innymi, mówić o sobie. Byłoby o wiele prościej. Stworzyłam jakąś niezidentyfikowaną powłokę, która ciasno okala moje ciało, niczym średniowieczna zbroja. Nie dopuszcza do mnie nikogo. Odgradza od społeczeństwa... No początku myślałam, że to pomoże, nie pozwoli mi utonąć. Ale ciężki mosiężny pancerz ściąga mnie na dno. Nie mogę złapać tchu, otaczające mnie problemy odcinają dopływ tlenu.
Po raz ostatni postanawiam wykonać ten cholerny telefon. Ciąg dziewięciu nieprzypadkowych liczb odbija się w mojej głowie echem. Od środka atakuje mnie rój rozwścieczonych os. Tym razem zdecydowanie przyciskam znaczek z zieloną słuchawką na ekranie telefonu. Krwisto czerwone paznokcie, nerwowo wystukują jakiś rytm. Czekam... Wsłuchuję się w monotonny sygnał połączenia.
- Cześć... – Weź się w garść dziewczyno! – Jak ci minął dzień? Widziałeś się już z chłopakami?
- Co się stało? – W odpowiedzi odzywa się zmartwiony głos Michała. No super...
- Dlaczego zaraz miałoby się coś stać? Chciałam tylko zapytać co słychać. – Nędzna ze mnie aktorka. – A ty od razu panikujesz, że coś się stało...
- Mała, słuchaj... Ty mi tutaj nie ściemniaj, dobra?! Głuchy to ja nie jestem! Za 15 minut tam gdzie zawsze.
- Nie musisz...
- Nie, ale chcę. – Uwielbiam go.
- Dziękuję.
- A tak w ogóle to jesteś kiepską aktorką.
Śmieje się i rozłącza. A ja mam wielką ochotę pokazać mu język. Niczym mała dziewczynka obrażona na kolegę. 

Prolog


Nasze życie jest labiryntem. Milionem ślepych uliczek, uzbrojonych w najróżniejsze pułapki. Musimy uważać przy każdym ruch. Dokładnie rozważyć każdą decyzje. Przemyśleć każdy kolejny krok.
Czasem dostrzegamy światło, iskierkę nadziei. Zaczynamy wierzyć, że to już koniec. Zapominamy się. Robimy jeden mały nieprzemyślany krok. Wpadamy w pułapkę. Tracimy wszystko to, co do tej pory udało nam się osiągnąć. Blask znika, znów pochłania nas ciemność. Całą wędrówkę musimy zaczynać od początku.
A potem znowu popełniamy ten sam błąd. Historia zatacza koło. Bezmyślny ruch równa się przegranej. Nie możemy nic zrobić. Wolno nam tylko iść.
Czasem mamy dość, chcemy zatrzymać się i odpocząć. Zrezygnować z całej wędrówki. Wszelkie znaki nam tego zabraniają. Kiedy się zatrzymamy ciemność pochłonie nas na zawsze. Nie będzie żadnej nadziei, że jeszcze kiedykolwiek ujrzymy światło...


- Uwielbiam go.
- Uwielbiam ją.

Sometimes I write something. Does it mean that I'm a writer?

W mojej głowie narodziła się pewna historia. Od kilku dni ją spisuję i regularnie pokazuje moim niezastąpionym recenzentkom. Klaudii, Madzi i Sylwii, a w ostatnim czasie także Kasi, Agacie i Sysi. Chcąc ułatwić im dostęp do fragmentów tej "książki", będę je wrzucała tutaj. 
Nie mogę obiecać, że w połowie pisania z tego nie zrezygnuje. Że jednym kliknięciem myszki nie wymażę całego życia Anki i Michała. Że z ich losami nie stanie się to, co z poprzednimi bohaterami. Ale mogę zapewnić, że będę się starała robić wszystko aby tak się nie stało.
Dziękując dziewczynom za cierpliwość. Znoszenie wybuchów paniki, entuzjazmu, czy histerii, które się już pojawiły ale i tych które zdarzą się w przyszłości. Umieszczę, a przynajmniej postaram się, wpleść je do tej historii. Będzie to drobny szczegół lub cała postać. 
Agata i Sysia zostały już tu umieszczone. Ciekawe czy będą potrafiły się odnaleźć?