Nasze
życie jest labiryntem. Milionem ślepych uliczek, uzbrojonych w najróżniejsze pułapki.
Musimy uważać przy każdym ruch. Dokładnie rozważyć każdą decyzje. Przemyśleć każdy
kolejny krok.
Czasem
dostrzegamy światło, iskierkę nadziei. Zaczynamy wierzyć, że to już koniec.
Zapominamy się. Robimy jeden mały nieprzemyślany krok. Wpadamy w pułapkę.
Tracimy wszystko to, co do tej pory udało nam się osiągnąć. Blask znika, znów
pochłania nas ciemność. Całą wędrówkę musimy zaczynać od początku.
A potem
znowu popełniamy ten sam błąd. Historia zatacza koło. Bezmyślny ruch równa się przegranej.
Nie możemy nic zrobić. Wolno nam tylko iść.
Czasem mamy dość, chcemy zatrzymać się i odpocząć. Zrezygnować z całej wędrówki.
Wszelkie znaki nam tego zabraniają. Kiedy się zatrzymamy ciemność pochłonie nas
na zawsze. Nie będzie żadnej nadziei, że jeszcze kiedykolwiek ujrzymy
światło...
-
Uwielbiam go.
-
Uwielbiam ją.
fajny prolog
OdpowiedzUsuń