- Trudno.
Najwyżej przestanie i w końcu będzie święty spokój.
- Nie wolno ci
tak mówić, nie wolno...
Jego
oczy wypełniają się łzami, by po chwili zostawić na policzkach mokre strugi.
Niczym cięcia nożem, pozostawiają one w moim sercu głębokie blizny. Przez swoją
głupotę sprawiam innym ból, krzywdzę bliskich. Tak łatwo mogę ich stracić, a
mimo to nie potrafię uszanować tego co mam. Jestem potworem. Niewdzięczną
istotą, pozostawiającą po sobie jedynie zgliszcza zranionych uczuć. Nie
mogę dłużej na to patrzeć. Uciekam, jak zwykle. Jestem tchórzem. Jestem
słaba.
Słyszę głuchy
dźwięk zatrzaskiwanych drzwi. Chcę się schować. Jestem mała, malutka,
maleńka... Rozpadam się... Znikam.
Wściekła
biorę do ręki telefon. Wpisuję tak dobrze znany mi numer. Zmieniam zdanie.
Kasuję go i odkładam. Głęboki wdech. Trzy, zdecydowanie zbyt szybkie uderzenia
serca. Znów sięgam po telefon, wybieram ten sam numer, by za chwilę po raz
kolejny go skasować.
Już pół godziny
powtarzam tę czynność, z każdą chwilą coraz bardziej na siebie wściekła. Gdybym
nie była taka samolubna. Gdybym potrafiła dzielić się sobą z innymi, mówić o
sobie. Byłoby o wiele prościej. Stworzyłam jakąś niezidentyfikowaną powłokę,
która ciasno okala moje ciało, niczym średniowieczna zbroja. Nie dopuszcza do
mnie nikogo. Odgradza od społeczeństwa... No początku myślałam, że to pomoże,
nie pozwoli mi utonąć. Ale ciężki mosiężny pancerz ściąga mnie na dno. Nie
mogę złapać tchu, otaczające mnie problemy odcinają dopływ tlenu.
Po raz ostatni
postanawiam wykonać ten cholerny telefon. Ciąg dziewięciu nieprzypadkowych
liczb odbija się w mojej głowie echem. Od środka atakuje mnie rój
rozwścieczonych os. Tym razem zdecydowanie przyciskam znaczek z zieloną
słuchawką na ekranie telefonu. Krwisto czerwone paznokcie, nerwowo wystukują
jakiś rytm. Czekam... Wsłuchuję się w monotonny sygnał połączenia.
- Cześć... –
Weź się w garść dziewczyno! – Jak ci minął dzień? Widziałeś się już z chłopakami?
- Co się stało?
– W odpowiedzi odzywa się zmartwiony głos Michała. No super...
- Dlaczego
zaraz miałoby się coś stać? Chciałam tylko zapytać co słychać. – Nędzna ze mnie
aktorka. – A ty od razu panikujesz, że coś się stało...
- Mała,
słuchaj... Ty mi tutaj nie ściemniaj, dobra?! Głuchy to ja nie jestem! Za 15
minut tam gdzie zawsze.
- Nie musisz...
- Nie, ale
chcę. – Uwielbiam go.
- Dziękuję.
- A tak w ogóle
to jesteś kiepską aktorką.
Śmieje się i
rozłącza. A ja mam wielką ochotę pokazać mu język. Niczym mała dziewczynka
obrażona na kolegę.
;]
OdpowiedzUsuń